Widać jednak z fotografii, |
|
Widać jednak z fotografii, iż jabłoń wyraźnie źle się czuje w Indonezji, mimo że rośnie wysoko w górach. Na równinie nisko nad poziomem morza wcale wegetować by nie mogła. To nie dla niej klimat, gdyż nie ma tu zimy. Gdybyśmy przysłali tam samolotem z Polski młodą jabłonkę w lutym czy marcu i posadzili ją, rosłaby przez pierwsze lato wspaniale, lepiej niż u nas. Kłopoty zaczęłyby się jesienią, jeśli można takim terminem nazwać wrzesień i październik w Indonezji. Wtedy zmęczona długim latem jabłoń zapadłaby w okres zimowego spoczynku. Trzeba zimy, żeby ją ze spoczynku obudzić, a tu zimy nie ma, ciągle lato i lato. Liście jabłoni nie opadają ani w listopadzie, ani w grudniu, ale dopiero gdzieś w, lutym i kwietniu czy w czerwcu następnego roku, i to nie wszystkie. Pąki nie rozwijają się w marcu czy w kwietniu, jak powinny. Dopiero gdzieś w czerwcu czy w lipcu niektóre z nich się rozwiną, głównie szczytowe. Na fotografii widzimy charakter wzrostu tej indonezyjskiej jabłoni. Wygląda jak miotła, ul istnienie ma skąpe, tylko na wierzchołkach pędów. Nic dziwnego, że w Indonezji mowy nie ma oczywiście o uprawie jabłoni ani innych naszych drzew owocowych.
Inny niecodzienny widok oglądałem w południowej Kalifornii we wrześniu 1958. Nie jest tam tak gorąco jak w Indonezji, więc nawet i jabłoń może lepiej rosnąć, ale też zachowuje się nie tyle jak jabłoń, co raczej jak pomarańcza. Jednocześnie dojrzewają jabłka, a drzewo kwitnie, i to mocno. I u nas zdarza się, że latem czy jesienią zakwitnie tu i ówdzie gałązka jabłoni czy gruszy, ale tam kwitnienie było obfite, zachodziło normalne zapylenie. Drugie, dość obfite pokolenie owoców dojrzewało w grudniu. alveo | cheap calling cards | Gry Online |